Olivia Kofie kończy grę w Mazovii

Przed rokiem Olivia trafiła pod nasze skrzydła. Jak to bywa, zadowolona koleżanka poleca sprawdzone osoby.

Kolejnym krokiem było podpisanie przez nas kontraktu z I-ligową Mazovią Warszawa. W tym miejscu podziękowania dla Magdaleny Ślusarczyk, jej męża Jakuba i trenera Roberta Kupisza. Dziękujemy za zaufanie!

Czarnoskóra zawodniczka zyskała też sympatię kibiców. Mimo, że Olivia miała jeszcze przez rok ważny kontrakt z warszawskim klubem wspólnie udało się znaleźć porozumienie. Dzisiaj „Kofi” podpisze drugi profesjonalny kontrakt w swoim życiu. Mimo ofert z Polski zdecydowaliśmy się na inną opcję. Z uwagi na zawarte zapisy przez władze klubu nie możemy ujawnić ani jego nazwy ani szczegółów kontraktu.

fot. SportoweFoto

My też mamy swoje atuty – Katarina Osadczuk

W najbliższy weekend zostaną rozegrane kolejne mecze w I rundzie play-off. Siatkarki AZS Gliwice podejmować będą MKS Dąbrowę Górniczą. Pierwsze dwa mecze na swoją korzyść rozstrzygnęły dąbrowianki. Były to przekonywujące zwycięstwa.

Wiedziałyśmy na co stać Dąbrowę i że trudno będzie z nimi wygrać, ale z każdym kolejnym setem grałyśmy coraz lepiej. Mam nadzieję, że w ten weekend powalczymy o lepszy wynik – mówi Katerina Osadczuk.

Podopieczne Adama Grabowskiego pewnie wygrały rundę zasadniczą. Ich największym atutem wydaje się być doświadczenie wyniesione z siatkarskiej ekstraklasy. Nawet w trudnych momentach potrafią podnieść się i przechylić szalę na swoją korzyść.

W tych dwóch meczach miały większą skuteczność w ataku i tez dobrze blokowały. Nam tego brakowało – przyznaje Osadczuk.

Co takiego więc mogą przeciwstawić Akademiczki wyżej notowanym i bardziej doświadczonym rywalkom?

My też mamy swoje atuty i nie jesteśmy bez szans, szczególnie że gramy u siebie. Dąbrowa natomiast na pewno będzie chciała wygrać już w sobotę, aby jak najszybciej zakończyć tę rywalizację.  My zrobimy wszystko, aby trwała jak najdłużej – przekonuje reprezentantka Australii.

Środkowa AZS-u była obok Malwiny Stroińskiej najskuteczniejszą zawodniczką tych pierwszych dwóch spotkań. Łącznie zdobyła z ataku 18 punktów, ale nie jest z tego powodu zadowolona.

Nie mogę być zadowolona, bo siatkówka to gra zespołowa. Jakby byśmy wygrały, to wtedy mogłabym mieć powody do satysfakcji – stwierdza „Osa”.

Sobotni mecz rozpocznie się o godzinie 17:00 i mamy nadzieję, że rywalizacja na tym etapie na tym się nie skończy.

źródło: azs.gliwice.pl

Olga Pauliukouskaya z polskim paszportem?

Olga Pauliukowskaya chce wystąpić o przyznanie jej polskiego paszportu. Obaj jej dziadkowie mają polskie korzenie. Jak wiemy, zbliża się jej 150 mecz Olgi w reprezentacji Białorusi i niewykluczone, że zmierzy się z Polkami latem, i to w Ostrowcu, w trakcie przygotowań do startu w mistrzostwach Europy. 

źródło: ostrowiecka.pl

Nasze zawodniczki w ćwierćfinale mistrzostw Polski

KSZO SMS Ostrowiec Świętokrzyski, w składzie z Anfisa Akulich i Darya Chomicz, wystąpił w ćwierćfinałowym turnieju mistrzostw Polski juniorek.

Brawo Nastia!

Kadetki SMS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski mistrzem województwa świętokrzyskiego w piłce siatkowej dziewcząt. W składzie najlepszego zespołu Anastasiya Bazyk!

Zawodniczki DeGie – transfery | zima 2019 [aktualizacja 20.01.19 r.]

Poniżej przedstawiamy aktualności transferowe zawodniczek reprezentowanych przez naszą firmę:

Maria Woźniczka: z AZS Uni Opole do KŚ AZS Politechniki Śląskiej Gliwice
Svetlana Shvanskay: z CSM Lugoj (ROM) do TJ Sokol Sternberk (CZE)
Angelina Mircheva: z Galychanka Tarnopol (UKR) do TJ Sokol Sternberk (CZE)

Wywiad z Kamilą Dydułą

– Na pewno łatwo nie będzie. Mielec lubi robić niespodzianki, przykładem wygrana ze Świeciem. Musimy wyjść skoncentrowane i przygotowane na walkę, ale naszym celem jest zwycięstwo – mówi przed meczem z Szóstką Mielec przyjmująca AZS-u Politechniki Śląskiej Gliwice, Kamila Dyduła.

Kontuzje Katarzyny Nadziałek i Eriki Salanciovej okazały się poważniejsze niż pierwotnie przypuszczano. Obie zawodniczki od pewnego czasu borykają się z urazami kolana, a na nich opierała się gra w pierwszej rundzie. W tej sytuacji trenerzy ruszyli na poszukiwania rozgrywającej. Padło na Marię Woźniczkę, która od dwóch sezonów broni barw Unii Opole. Okazało się do bardzo dobrym posunięciem. Pochodząca z Łodzi, a ostatnio występująca w Unii Opole siatkarka poprowadziła Akademiczki do zwycięstwa w meczu z Mazovią Warszawa. – Jest radość zarówno z tego powodu, że wygrałyśmy ten mecz, jak i dlatego, że wreszcie  zagrałam. W poprzednim moim klubie nie miałam w tym sezonie ku temu okazji – mówi zadowolona Woźniczka.

Wynik 3:0 może sugerować, że wygrana przyszła łatwo, ale tak nie było. Czym dłużej trwał ten mecz, tym trudniej było gliwiczankom zdobywać punkty. – Często po dwóch wygranych setach w tym trzecim wkrada się na początku takie rozluźnienie. Ja uważam, że to jest właśnie najtrudniejsza część meczu. Jak się przegrywa w tej trzeciej partii, to potem nierzadko  cały mecz – zauważa nowa rozgrywająca. Zarówno w drugiej, jak w i trzeciej odsłonie były momenty, ze Akademiczki przegrywały już różnicą 7–8 punktów. W obu przypadkach udało im się odrobić straty. – Wykazałyśmy się dużą determinacją. Przegrywając wysoko, potrafiłyśmy wyjść z tej beznadziejnie wyglądającej sytuacji. Nawet przez moment nie zwątpiłyśmy, że możemy ten mecz wygrać. To jest bardzo dobra cecha zespołu i jak widać, pokazałyśmy to – zdradza klucz do sukcesu 21-latka.

W Opolu w tym sezonie Woźniczka była trzecią rozgrywającą. Nie miała więc nawet okazji pokazać trenerowi, na co ją stać w meczu o stawkę. Po starciu z Mazovią trenerzy AZS-u ją i Kamilę Dydułę wskazali jako te siatkarki, które zrobiły różnicę. – W Opolu nie weszłam nawet raz na boisko, dlatego też jest duża satysfakcja dla mnie, że mogłam pokazać, na co mnie stać – zaznacza rozgrywająca. Nawiązując do tej sytuacji, nie ma się co dziwić, że akademicka mistrzyni Polski zdecydował się na zmianę klubowych barw, szczególnie że z Opola do Gliwic nie jest daleko. – Wszystko zostało mi przedstawione, wiedziałem więc, jak wygląda sytuacja i na co się piszę – stwierdza.

Katarzyna Nadziałek pełni funkcję kapitan drużyny AZS-u. Z racji zajmowanej pozycji na boisku rolę tę w meczu z Mazovią przejęła Maria Woźniczka, pokazując, że warto walczyć do samego końca. – Nigdy się nie poddaję i potrafię wesprzeć zespół nawet w takich gorszych momentach, powiem jakieś dobre słowo, poklepię po dłoni, taka bowiem jest rola rozgrywającej – zdradza pochodząca z Łodzi siatkarka.

– Ostatni mecz, który rozegrałyśmy z Mazovią, pokazał nam, że możemy razem jako drużyna bardzo dużo. To, w jaki sposób podniosłyśmy się w drugim secie i jakie wsparcie dawałyśmy sobie na parkiecie, przyczyniło się do naszej pierwszej wygranej od dwóch miesięcy – przyznaje Kamila Dyduła. 20-letnia atakująca na boisku zameldowała  się w  drugim secie, kiedy rywalki zaczynały uciekać. Trenerzy posyłając ją do boju, obdarzyli ją dużym zaufaniem, zdając sobie sprawę, że ciśnienie będzie coraz większe. – Myślę, że dzięki właśnie temu wsparciu mogłam rozwinąć skrzydła i pokazać, na co mnie stać. Bardzo dobrze rozumiałyśmy się na parkiecie z dziewczynami. Jestem bardzo dumna z tego, jak psychicznie wytrzymałyśmy drugi oraz trzeci set, w którym było naprawdę gorąco – zaznacza siatkarka.

W trzeciej odsłonie Akademiczki przygrywały 22:24, ale zdołały doprowadzić do remisu, a potem do gry na przewagi. Warszawianki miały aż pięć piłek setowych, aa gliwiczanki świadomość, że nawet jak przegrają tę odsłonę, to jeszcze będą miały kolejną. Zawodniczka ostatecznie przychyliła szalę na korzyść AZS-u. – Od stanu po 24 ani przez chwilę nie zwątpiłam w naszą wygraną, byłyśmy bardzo waleczne oraz skupione na zadaniach. Dostałam szansę skończenia ostatnich piłek, po świetnym przyjęciu Aleksandry Elko oraz rozegraniu naszej nowej rozgrywającej Marysi Woźniczki.  Muszę to zaznaczyć, ponieważ w tak krótkim czasie udało nam się tak dobrze zgrać z całą drużyną. Myślę, że ten mecz pokazał, że na wiele jeszcze nas stać. Trzeba przyznać, wszystkie spisałyśmy się na medal. W drużynie siła – przekonuje atakująca AZS-u.

Już w środę Akademiczki zmierzą się z Szóstką Mielec, którego to klubu Kamila Dyduła jest wychowanką. – Zgadza się, pochodzę z Mielca, gdzie tradycja siatkówki żeńskiej jest bardzo bogata. Moja przygoda z tym sportem zaczęła się czwartej klasie podstawówki. Od najmłodszych lat inspiracją dla mnie była Lena Dziękiewicz, bliska mojej rodzinie, która od zawsze jest dla mnie jak ciocia. Mój pierwszy trener w Mielcu, Anna Skucińska, również była doskonałą siatkarką i to ona wprowadziła mnie w tajniki tej dyscypliny sportu – przypomina. Wydaje się, że o punkty będzie jeszcze trudniej niż w starciu z Mazovią. – Na pewno łatwo nie będzie. Mielec lubi robić niespodzianki, przykładem wygrana ze Świeciem. Musimy wyjść skoncentrowane i przygotowane na walkę, ale naszym celem jest zwycięstwo – podkreśla Dyduła.

źródło: siatka.org

Anastasia Shash w Minchance Mińsk

Anastasia Shash w przyszłym tygodniu zawodniczką Minchanki Minsk

Po kontuzji pierwszej rozgrywającej, Olgi Palczewskiej mistrz Białorusi rozpoczął poszukiwania wartościowej zawodniczki. Rozmowy w sprawie przejścia Anastasi Shash z KSZO do Minchanki rozpoczęły się jeszcze w ubiegłym roku. Do rozmów włączyła się białoruska federacja. Dzięki prezesowi KSZO i trenerowi tego klubu, Anastasia rozpoczęła treningi z Minchanką. 

Wczoraj zawarto porozumienie, jutro zostaną dokonane rozliczenia między zainteresowanymi stronami, a od poniedziałku lub wtorku Anastasia zostanie oficjalnie zawodniczką mińskiego klubu. 

Powodzenia!