My też mamy swoje atuty – Katarina Osadczuk

W najbliższy weekend zostaną rozegrane kolejne mecze w I rundzie play-off. Siatkarki AZS Gliwice podejmować będą MKS Dąbrowę Górniczą. Pierwsze dwa mecze na swoją korzyść rozstrzygnęły dąbrowianki. Były to przekonywujące zwycięstwa.

Wiedziałyśmy na co stać Dąbrowę i że trudno będzie z nimi wygrać, ale z każdym kolejnym setem grałyśmy coraz lepiej. Mam nadzieję, że w ten weekend powalczymy o lepszy wynik – mówi Katerina Osadczuk.

Podopieczne Adama Grabowskiego pewnie wygrały rundę zasadniczą. Ich największym atutem wydaje się być doświadczenie wyniesione z siatkarskiej ekstraklasy. Nawet w trudnych momentach potrafią podnieść się i przechylić szalę na swoją korzyść.

W tych dwóch meczach miały większą skuteczność w ataku i tez dobrze blokowały. Nam tego brakowało – przyznaje Osadczuk.

Co takiego więc mogą przeciwstawić Akademiczki wyżej notowanym i bardziej doświadczonym rywalkom?

My też mamy swoje atuty i nie jesteśmy bez szans, szczególnie że gramy u siebie. Dąbrowa natomiast na pewno będzie chciała wygrać już w sobotę, aby jak najszybciej zakończyć tę rywalizację.  My zrobimy wszystko, aby trwała jak najdłużej – przekonuje reprezentantka Australii.

Środkowa AZS-u była obok Malwiny Stroińskiej najskuteczniejszą zawodniczką tych pierwszych dwóch spotkań. Łącznie zdobyła z ataku 18 punktów, ale nie jest z tego powodu zadowolona.

Nie mogę być zadowolona, bo siatkówka to gra zespołowa. Jakby byśmy wygrały, to wtedy mogłabym mieć powody do satysfakcji – stwierdza „Osa”.

Sobotni mecz rozpocznie się o godzinie 17:00 i mamy nadzieję, że rywalizacja na tym etapie na tym się nie skończy.

źródło: azs.gliwice.pl