Posts by admin

Zawodniczki DeGie – transfery | zima 2019 [aktualizacja 20.01.19 r.]

Poniżej przedstawiamy aktualności transferowe zawodniczek reprezentowanych przez naszą firmę:

Maria Woźniczka: z AZS Uni Opole do KŚ AZS Politechniki Śląskiej Gliwice
Svetlana Shvanskay: z CSM Lugoj (ROM) do TJ Sokol Sternberk (CZE)
Angelina Mircheva: z Galychanka Tarnopol (UKR) do TJ Sokol Sternberk (CZE)

Wywiad z Kamilą Dydułą

– Na pewno łatwo nie będzie. Mielec lubi robić niespodzianki, przykładem wygrana ze Świeciem. Musimy wyjść skoncentrowane i przygotowane na walkę, ale naszym celem jest zwycięstwo – mówi przed meczem z Szóstką Mielec przyjmująca AZS-u Politechniki Śląskiej Gliwice, Kamila Dyduła.

Kontuzje Katarzyny Nadziałek i Eriki Salanciovej okazały się poważniejsze niż pierwotnie przypuszczano. Obie zawodniczki od pewnego czasu borykają się z urazami kolana, a na nich opierała się gra w pierwszej rundzie. W tej sytuacji trenerzy ruszyli na poszukiwania rozgrywającej. Padło na Marię Woźniczkę, która od dwóch sezonów broni barw Unii Opole. Okazało się do bardzo dobrym posunięciem. Pochodząca z Łodzi, a ostatnio występująca w Unii Opole siatkarka poprowadziła Akademiczki do zwycięstwa w meczu z Mazovią Warszawa. – Jest radość zarówno z tego powodu, że wygrałyśmy ten mecz, jak i dlatego, że wreszcie  zagrałam. W poprzednim moim klubie nie miałam w tym sezonie ku temu okazji – mówi zadowolona Woźniczka.

Wynik 3:0 może sugerować, że wygrana przyszła łatwo, ale tak nie było. Czym dłużej trwał ten mecz, tym trudniej było gliwiczankom zdobywać punkty. – Często po dwóch wygranych setach w tym trzecim wkrada się na początku takie rozluźnienie. Ja uważam, że to jest właśnie najtrudniejsza część meczu. Jak się przegrywa w tej trzeciej partii, to potem nierzadko  cały mecz – zauważa nowa rozgrywająca. Zarówno w drugiej, jak w i trzeciej odsłonie były momenty, ze Akademiczki przegrywały już różnicą 7–8 punktów. W obu przypadkach udało im się odrobić straty. – Wykazałyśmy się dużą determinacją. Przegrywając wysoko, potrafiłyśmy wyjść z tej beznadziejnie wyglądającej sytuacji. Nawet przez moment nie zwątpiłyśmy, że możemy ten mecz wygrać. To jest bardzo dobra cecha zespołu i jak widać, pokazałyśmy to – zdradza klucz do sukcesu 21-latka.

W Opolu w tym sezonie Woźniczka była trzecią rozgrywającą. Nie miała więc nawet okazji pokazać trenerowi, na co ją stać w meczu o stawkę. Po starciu z Mazovią trenerzy AZS-u ją i Kamilę Dydułę wskazali jako te siatkarki, które zrobiły różnicę. – W Opolu nie weszłam nawet raz na boisko, dlatego też jest duża satysfakcja dla mnie, że mogłam pokazać, na co mnie stać – zaznacza rozgrywająca. Nawiązując do tej sytuacji, nie ma się co dziwić, że akademicka mistrzyni Polski zdecydował się na zmianę klubowych barw, szczególnie że z Opola do Gliwic nie jest daleko. – Wszystko zostało mi przedstawione, wiedziałem więc, jak wygląda sytuacja i na co się piszę – stwierdza.

Katarzyna Nadziałek pełni funkcję kapitan drużyny AZS-u. Z racji zajmowanej pozycji na boisku rolę tę w meczu z Mazovią przejęła Maria Woźniczka, pokazując, że warto walczyć do samego końca. – Nigdy się nie poddaję i potrafię wesprzeć zespół nawet w takich gorszych momentach, powiem jakieś dobre słowo, poklepię po dłoni, taka bowiem jest rola rozgrywającej – zdradza pochodząca z Łodzi siatkarka.

– Ostatni mecz, który rozegrałyśmy z Mazovią, pokazał nam, że możemy razem jako drużyna bardzo dużo. To, w jaki sposób podniosłyśmy się w drugim secie i jakie wsparcie dawałyśmy sobie na parkiecie, przyczyniło się do naszej pierwszej wygranej od dwóch miesięcy – przyznaje Kamila Dyduła. 20-letnia atakująca na boisku zameldowała  się w  drugim secie, kiedy rywalki zaczynały uciekać. Trenerzy posyłając ją do boju, obdarzyli ją dużym zaufaniem, zdając sobie sprawę, że ciśnienie będzie coraz większe. – Myślę, że dzięki właśnie temu wsparciu mogłam rozwinąć skrzydła i pokazać, na co mnie stać. Bardzo dobrze rozumiałyśmy się na parkiecie z dziewczynami. Jestem bardzo dumna z tego, jak psychicznie wytrzymałyśmy drugi oraz trzeci set, w którym było naprawdę gorąco – zaznacza siatkarka.

W trzeciej odsłonie Akademiczki przygrywały 22:24, ale zdołały doprowadzić do remisu, a potem do gry na przewagi. Warszawianki miały aż pięć piłek setowych, aa gliwiczanki świadomość, że nawet jak przegrają tę odsłonę, to jeszcze będą miały kolejną. Zawodniczka ostatecznie przychyliła szalę na korzyść AZS-u. – Od stanu po 24 ani przez chwilę nie zwątpiłam w naszą wygraną, byłyśmy bardzo waleczne oraz skupione na zadaniach. Dostałam szansę skończenia ostatnich piłek, po świetnym przyjęciu Aleksandry Elko oraz rozegraniu naszej nowej rozgrywającej Marysi Woźniczki.  Muszę to zaznaczyć, ponieważ w tak krótkim czasie udało nam się tak dobrze zgrać z całą drużyną. Myślę, że ten mecz pokazał, że na wiele jeszcze nas stać. Trzeba przyznać, wszystkie spisałyśmy się na medal. W drużynie siła – przekonuje atakująca AZS-u.

Już w środę Akademiczki zmierzą się z Szóstką Mielec, którego to klubu Kamila Dyduła jest wychowanką. – Zgadza się, pochodzę z Mielca, gdzie tradycja siatkówki żeńskiej jest bardzo bogata. Moja przygoda z tym sportem zaczęła się czwartej klasie podstawówki. Od najmłodszych lat inspiracją dla mnie była Lena Dziękiewicz, bliska mojej rodzinie, która od zawsze jest dla mnie jak ciocia. Mój pierwszy trener w Mielcu, Anna Skucińska, również była doskonałą siatkarką i to ona wprowadziła mnie w tajniki tej dyscypliny sportu – przypomina. Wydaje się, że o punkty będzie jeszcze trudniej niż w starciu z Mazovią. – Na pewno łatwo nie będzie. Mielec lubi robić niespodzianki, przykładem wygrana ze Świeciem. Musimy wyjść skoncentrowane i przygotowane na walkę, ale naszym celem jest zwycięstwo – podkreśla Dyduła.

źródło: siatka.org

Anastasia Shash w Minchance Mińsk

Anastasia Shash w przyszłym tygodniu zawodniczką Minchanki Minsk

Po kontuzji pierwszej rozgrywającej, Olgi Palczewskiej mistrz Białorusi rozpoczął poszukiwania wartościowej zawodniczki. Rozmowy w sprawie przejścia Anastasi Shash z KSZO do Minchanki rozpoczęły się jeszcze w ubiegłym roku. Do rozmów włączyła się białoruska federacja. Dzięki prezesowi KSZO i trenerowi tego klubu, Anastasia rozpoczęła treningi z Minchanką. 

Wczoraj zawarto porozumienie, jutro zostaną dokonane rozliczenia między zainteresowanymi stronami, a od poniedziałku lub wtorku Anastasia zostanie oficjalnie zawodniczką mińskiego klubu. 

Powodzenia!

Puchar dla Soligorska!

Zaprzyjaźniona z nami drużyna Szachtiora Soligorsk wywalczyła dzisiaj Puchar Białorusi.
Trenerowi Victorowi Bekszy i zespołowi składamy serdeczne gratulacje!

Wysokie miejsca

Aleksandra Karabinowicz po pierwszej cześci sezonu zajmuje 8. miejsce wśród atakujących, a Gvanca Markarashvili jest 6. w gronie rozgrywających. Obie reprezentują Eperie Presov.

Świetne wyniki Patrycji!

Na półmetku rozgrywek I ligi belgijskiej liderem Tchalou Volley!

Patrycja Gądek i jej zespół na 11 gier odniósł aż 10 zwycięstw. 
Od 9. kolejki Tchalou jest niepokonany!

89% w ataku!

W czeskiej ekstraklasie Volejbal Přerov pokonał Frydek Mistek 3:1. Ekaterina Shapoval, środkowa Przerova miała aż 89% skutecznośc w ataku. Graty!

Kamila Dyduła – skazana na sukces

Kiedy mówimy o najważniejszych ośrodkach szkolenia siatkarek w Polsce, najczęściej wymieniamy kluby z Legionowa czy Bydgoszczy. W jednym szeregu z nimi powinniśmy jednak postawić także Spartę Warszawa, spod której skrzydeł wyszła nasza dzisiejsza bohaterka, Kamila Dyduła. Mierząca 187 cm dynamiczna i obiecująca 20-letnia atakująca obecnie rywalizuje o miejsce w składzie pierwszoligowego AZS-u Politechniki Śląskiej Gliwice.

Pochodzisz z Mielca, jesteś też wychowanką UKS „Szóstki” Mielec. Pamiętasz, w jakim wieku zaczęła się twoja przygoda z siatkówką i dlaczego zdecydowałaś się postawić właśnie na tę dyscyplinę sportu?

Kamila Dyduła: – Zgadza się, pochodzę z Mielca, gdzie tradycja siatkówki żeńskiej jest bardzo bogata. Moja przygoda z siatkówką zaczęła się czwartej klasie podstawówki. Od najmłodszych lat inspiracją dla mnie była Lena Dziękiewicz, bliska mojej rodzinie, która od zawsze jest dla mnie jak ciocia. Mój pierwszy trener w Mielcu, Anna Skucińska, również była doskonałą siatkarką i to ona wprowadziła mnie w tajniki tej dyscypliny sportu.

Większość zawodniczek zaczyna swoją karierę od przyjęcia, ty dość wcześnie zostałaś ustawiona na ataku. Czy nie chciałaś w przeszłości być bardziej „uniwersalną” siatkarką?

– Staram się doskonalić każdy element techniki użytkowej, która dałaby mi możliwość gry na różnych pozycjach. Od kiedy trenuję i gram w pierwszoligowym klubie w Gliwicach, to dzięki sztabowi szkoleniowemu i bardziej doświadczonym koleżankom rozwijam i doskonalę poszczególne elementy siatkarskiego rzemiosła. Nie zamykam się na żadną ewentualność i gram tam, gdzie jestem potrzebna.

W wieku 17 lat zostałaś dostrzeżona przez działaczy ze Sparty Warszawa, co dla ciebie jako młodej zawodniczki z pewnością otworzyło nowe możliwości. Jakie były kulisy twojego przejścia do klubu ze stolicy i co zmieniło się wtedy w twoim życiu?

– Nie ukrywam, że skłoniła mnie do tego możliwość dalszego rozwoju w drużynie wicemistrza Polski kadetek. Uważałam też, że to dla mnie wielka szansa na dalszy rozwój. Obecnie traktuję to jako kolejny ważny etap mojej przygody z siatkówką.

Przejście do klubu z Gliwic wiązało się z zakończeniem pewnego etapu twojego życia. Jakie były motywy drugiej zmiany barw w twojej karierze?

– Głównym motywem zmiany barw była możliwość gry w wyższej klasie rozgrywkowej. Dodatkowo poparta opinią, że klub z Gliwic jest stabilny i dobrze zorganizowany. To ułatwiło mi podjęcie decyzji.

W zeszłym sezonie zajęłyście 8. miejsce w I lidze, teraz jak do tej pory jesteście dokładnie na tej samej pozycji. Jednak zespół przeszedł gruntowną przebudowę i wydawać by się mogło, że znów trudno będzie ci się przebić do pierwszej szóstki. Sam fakt, że w ostatnich spotkaniach bywasz pierwszym wyborem trenera przy takiej zawodniczce jak Magdalena Kowalczyk czy przewyższającej cię doświadczeniem pierwszoligowym Izabeli Trocińskiej daje ci do myślenia i jest nobilitujący?

– Dziękuję za dobre słowo. Cieszę się, że moja ciężka praca jest coraz częściej dostrzegana. Rywalizacja z tak znakomitymi i doświadczonymi koleżankami daje mi dodatkowy bodziec do jeszcze intensywniejszej pracy nad sobą, a co za tym idzie na rzecz wyniku zespołu. Dzięki temu, że zarząd klubu oraz sztab trenerski zbudował drużynę z silną obsadą pozycji atakującej, bardzo trudno wypracować sobie pozycję w wyjściowym składzie. Potwierdza to moje przekonanie, że sztab szkoleniowy docenia mój wkład włożony w realizację koncepcji gry i mogę ważnym elementem tego zespołu. Fakt, że w młodym wieku gram na pierwszoligowych parkietach, otwiera mi drzwi do dalszego rozwoju. Mam tego świadomość, ale moim obecnym celem jest jak najlepszy wynik klubu, który reprezentuję.

Jaką osobą jesteś poza boiskiem? Co lubisz robić w wolnym czasie?

– Zarówno poza boiskiem, jak i na boisku jestem sobą. Jestem autentyczna, spontaniczna i uśmiechnięta. W wolnym czasie lubię dobre kino i dobrą kuchnię, szczególnie włoską.

Twoje największe marzenie to?

– Moim marzeniem jest podróżowanie po świecie. Jako sportowiec chciałabym wspiąć na jak najwyższy poziom sportowy.

źródło: siatka.org